www.Rejtan.EU

Wiele rzeczy mówi się o nowej technologii w telefonii komórkowej. Słynne 5G spędza sen z powiek zarówno tym, którzy upatrują w niej szybsze przesyłanie danych, jak i tych, którzy widzą oczami wyobraźni jak wszyscy smażą się we wszechobecnych falach radiowych.

Nie tak dawno temu, w czasach kiedy ówczesne Ministerstwo Infrastruktury chciało podnieść moc nadajników zainteresowałem się tematem na tyle, że przeprowadziłem dwa wywiady z osobami, które stały w opozycji do proponowanych zmian.

Część 1

Część 2.

Nie chcę być foliarzem i skupię się na sprawach technicznych. Ilość telefonów obsługujących 5G jest w dniu pisania tego artykułu na poziomie 20-30 egzemplarzy, przy czym są to nowe "flagowce" i kosztują sporo. Czy ktoś zechce zainwestować kilka tysięcy złotych tylko po to, aby mieć opcję obejrzenia świat w wysokiej rozdzielczości na ekranie siedmio czy ośmio calowym? Zapewniam, że różnica jest niewielka. Oczywiście, po pewnym czasie stanie się to standardem, jednak wprowadzanie tego wszystkiego na siłę jest jak dla mnie trochę na wyrost. Mądrzy tego świata mówią o tym, że świat zalewany jest elektrośmieciami. Wytworzenie sztucznego popytu z pewnością nie przysłuży się do tego, aby śmieci było mniej.

Sam korzystam z trzech telefonów komórkowych: numer z .pl, numer z .uk na osobnych telefonach (najczęściej używane) oraz dwa numery z .nl i .de. Z większości z nich korzystam na bieżąco z racji różnych kontaktów. Pakiet internetowy 40 GB jaki mam w angielskiej sieci w zupełności wystarcza do obejrzenia serialu na koniec dnia (do tego wykorzystuje tablet 10.1"). W większości przypadków korzystam z niższej jakości obrazu bo zbytniej różnicy nie widać. Serio. Gdybym miał w aucie zainstalowany telewizor 50" wówczas różnica jest zauważalna, ale tutaj?

Jednak wieczorem wszystkie urządzenia idą w tryb samolotowy, abym mógł w moim mobilnym "hotelowym pokoju" spokojnie się wyspać. Zauważyłem, że odkąd używam tego trybu śpię bardziej spokojnie. Być może jest to efekt placebo i nie wykluczam tej możliwości, że zmniejszenie ilości fal wpływa na mnie pozytywnie. Jednak (dla tych którzy obejrzeli zamieszczone powyżej filmy) jeżeli faktycznie istnieje coś takiego jak elektrowrażliwość wówczas wolę nie mieć takiej dolegliwości, zwłaszcza, że w najbliższej przyszłości nie będzie zmniejszenia ilości fal a raczej ich przyrost.

Kolejną kwestią jest brak informacji co do wpływu fal elektromagnetycznych na organizm ludzki. Są pewne ustalenia, normy, które zostały opracowane dawno temu, gdy źródłami fal były głównie nadajniki radiowo-telewizyjne oraz radary wojskowe. Jeszcze 20 lat temu nikt nie przypuszczał, że ilość nadajników w mieście będzie aż tak ogromna. Nikt do końca nie bada zjawiska interferencji fal.

Jeżdżę dużo po Europie. I zauważam, że np. w Niemczech nadajniki telefonii komórkowej instalowane są w większości terenów na szczytach wzniesień, aby swoim zasięgiem "pokryć" doliny. Niewiele znalazłem nadajników zamontowanych na dachach bloków mieszkalnych, wieżowców czy na wieżach kościołów. U nas to "niechlubna" norma. Być może spowodowane jest to faktem, że rzadko zjeżdżam z głównych szlaków, ale z wielu autostrad widać osiedla mieszkalne. I ze świecą szukać tam nadajników.

Zatem, uważam, że nadajniki nie są złe, o ile zostaną umieszczone w bezpiecznych miejscach oraz ich moc będzie poniżej normy; a ta nie będzie co chwilę podnoszona z byle powodu. Instalowanie nadajników na blokach (nieważne, co dany nadajnik przesyła) jest w moim odczuciu złe i nieprawidłowe; niezależnie od wyniku finansowego osoby która udostępnia swoją infrastrukturę. Nie mam nic przeciwko nadajniku na środku pola; mój sprzeciw budzi nadajnik postawiony w bliskim sąsiedztwie przedszkola, szkoły czy przychodni zdrowia, wieżowcu w którym mieszkają ludzie.

I nikt nie wmówi mi, że bardziej szczęśliwy będę, gdy w kieszeni będę miał telefon, który umożliwi mi olbrzymi transfer. Szczerze powiedziawszy zastanawiam się nad zmianą aparatu na taki, który umożliwi mi długi czas rozmów, oczekiwania i udostępnianie Internetu innym urządzeniom. I nie chodzi o to, że boję się podsłuchów, ale z racji swojego wzroku większość rzeczy staram się robić na tablecie, zamiast na telefonie. I manie flagowca w dniu w którym wychodzi on na rynek nie jest aż takie fajne. ;-)