www.Rejtan.EU

Historia powstania.

Kilka lat temu, na zaproszenie Kolegów z Narodowego Świdnika udaliśmy się na Wołyń, w celu upamiętnienia naszych Rodaków. Zdjęcie obok pokazuje to, ile zostało po Polskiej osadzie, po tym jak w 1942 Niemcy wybili całą wioskę za pomoc Żydom. Zatrzymaliśmy się u Polskiego Kapłana, pracującego na Ukrainie. Podczas wieczerzy opowiedział nam pewną historię. Przyznam się szczerze, że gdy usłyszałem tą historię, przez długi czas miałem gęsią skórkę. Postanowiłem tą historię ubrać w melodię. Po kolejnych dwóch latach powstał utwór "Koniczyna".

 

Koncert 1.09.2019, Bychawa, akordeon: Marcin Mączka.

Bycie Polakiem – znaczyło śmierć
Kobieta, młody, stary czy niemowle.
Bestialstwo, nieznane na naszym świecie
Gdy kaci pławili się w niewinnej krwi.

Zadanie jedno – każdy Polski ślad
Nieważne: człowiek, pomnik, kościół dom.
Wszystko co Lachów przypomina nam
Nie może zostać – musi zniknąć stąd.

Jedna chałupa, z cegły murowana
Ojciec lekarzem lub wojskowym był
Jedne domostwo z całej wsi zostało
By nowym panom, dać schronienie, w nim

Dziadek co widział gdzie ich pochowano
Nie pozwolił na polu sadzić nic.
Łanem koniczyny dobrze nawożonej
Przez lata był świadkiem tych dni.

Dziadek, choć sam pewnie był za młody
Aby brać udział w krwawej rzezi tej
Do Cerkwi jeździł i za spokój duszy
Poki żył – sam zamawiał Mszę.

Za życia Dziadka – dom ten był spokojny
Dziadek zresztą niemówił, czyj on był.
Polski tu nie ma, więć nikt nie wypomni
Że wypędziliśmy ich, niedaleko stąd.

Jednak gdy Dusza leży gdzieś pod płotem.
Gdy nie usłyszy „Salve Regina”
Sprawiedliwości musi się domagać po tym:
Była kara, a wyrok i wina?

 Obrazy inne na mych ścianach wiszą
Ale dlaczego? Wszak to jest mój dom
Spadają często, ludzie kroki słyszą
Bo są w mych murach, lecz to nie ich dom!

I siedemdziesiąt lat po tamtej nocy
Na łące staje Katolicki Ksiądz.
Cały na czarno, z Krucyfiksem w ręku
Szuka choć znaku, gdzie Rodacy są

Zrywa się wicher, choć dzień był bezchmurny
I koniczyna zdaje falą być
Po plecach wszystkim płyną krople potu
Stanąć na Sąd Boży, musimy pomóc im!

Wiatr targa stułą, Kapłan wznosi modły
„Matko, Ty pokaż, gdzie dzieci są Twe
Wiatr wnet ustaje – ktoś usłyszał prośbę
Znać, że za chwilę stać coś może się...

Widać wyraźnie w trawie ślady dwa
Dziecięce stopy tu zrobiły krąg
„Tu pośrodku leży matka ma
A po obu bokach – my dzieci Jej”

Wiatr nagle ustał, gdy z kapłańskich ust.
Ostatnie „Amen” wydobyło się.
Po tylu latach, tu będzie nasz grób
Gdzie ujrzysz ślady... dziecięcych stóp.

Ślady stóp w mokrej koniczynie
Która wciąż krzyczy o niewinnej krwi
Pamięć niech zawsze o tym pozostanie
Bycie Polakiem – znaczyło śmierć."

Pierwsze nagranie, w kilka godzin po napisaniu piosenki.