www.Rejtan.EU

 MS St. Louis

Z nami podróżuje się dobre
Z nami poznasz cały świat.
Nasz wódz, myśli o nas co dzień
Nasza Rzesza będzie trwać tysiąc lat.

Gdy wsiadali na Saint Louis
Już widzieli lepsze dni
Gdzie, za to, żeś jest Żyd
Sklepu nie spali ci nikt

Był to piękny maj, choć chmury
Końca tych trzydziestych lat
Roztaczały się nad tymi, którzy
Boga Jahwę miał, a Dawid królem był

Za ostatnie skrawki złota
Których im nie zabrał Szkop
Wykupili bilet, wizy
By obiecany ujrzeć ląd.

A tym lądem Kuba miała być
Stąd do Stanów tylko krok.
Tam diaspora ich przygarnie
i nie będzie straszył Smok

Gdy żegnali swą ojczyznę
Gdzie witano się "Sieg Heil"
Odetchnęli z ulgą myśląc,
Że za chwilę ich czeka raj

A na statku wielka feta,
Wszak niemiecki "ordnung" tam
I pasażer pierwszej klasy
Kawior i krewetki miał.

Gustav Schröder, ich kapitan
Szczerze chciał ocalić ich.
Ze ściany zdjął Hitlera
By tam mógł modlić się pobożny Żyd.

Gdy Hawana gdzieś w oddali
Ukazała wszystkim się.
Na policzkach łzy ze szczęścia
Napłynęły wszystkim im.

Jednak Bru był nieugięty
I odesłał spod swych drzwi
Prysł więc sen o ocaleniu,
Choć na lądzie bliscy ich.

Bru odesłał ich gdzieś w diabły
Matki z dziećmi w wielki płacz.
Wcześniej już na Kubie byli
Ich Mężowie, Matki, Brać.

Schröder ruszył więc na Florydę
Zwłaszcza, że był w prasie szum
"Odyseja Saint Louis"
"Tysiąc dusz znów tuła się"

Ale Roosevelt cicho milczał
Nie chciał w swoim kraju ich
Nie ma miejsca dla Was tutaj
Słychać znowu: "Jude Raus"

Na nic stały się naciski,
Listy i błagalny ton.
Próbowali sił w Kanadzie
Tam też miejsca nie było, i już

Długa droga do Europy
Brakło wody, chleba też.
Wielu chciało skoczyć w otchłań
Lub na rufie powiesić się.

Schröder nawet już planował
Jak ich statek rozbić gdzieś
By przeżyli Jego goście,
Lecz niepotrzebnym to stało się.

Francja, Belgia i Holandia
No i w Anglii wielu też
Nowy dom tam znaleźć mogli
By zagładę przetrwać, by przetrwać rzeż

Lecz niewielu doczekało
Końca wojny krwawej dni
Ich "wybawcy" ich wydali
Wielu zmieniło się w dym.

Wiec gdy dziś ktoś mi coś powie
Że Polacy mają wstydzić się.
Nazwa statku jest wyrzutem
Dla tych, co wygrali wojnę tę.

Niech historia tego statku
wejdzie do historii kart
i przypomni wszystkim "Wielkim"
ile dla nich Żyd był wart

I niech nas nie pouczają,
Że jesteśmy winni coś
Ci co mają krew na rękach
Którzy zgotowali im ten los.

 

Tło historyczne. 

27 maja 1939 roku pasażerom płynącego z Hamburga statku "St. Louis" ukazała się piaszczysta plaża i białe budynki portu w Hawanie. Dla 938 żydowskich uciekinierów z hitlerowskich Niemiec Kuba była nadzieją na przeżycie. Dwa tygodnie wcześniej luksusowy niemiecki transatlantyk "St Louis” wypłynął z Hamburga do portu w kubańskiej Hawanie. Na pokładzie znajdowali się uciekający przed nazistowskim antysemityzmem Żydzi z Niemiec oraz z Europy Środkowo-Wschodniej. Nie każdego było stać na drogie bilety - 800 marek w pierwszej klasie i 500 marek w klasie turystycznej oraz obowiązkowa opłata 230 marek za powrót, chociaż z założenia był to rejs w jedną stronę. (...) 6 czerwca "St. Louis" rozpoczął powrotny rejs do Europy. W tym czasie organizacje żydowskie (m.in. Joint) uzyskały zgodę rządów Wielkiej Brytanii, Belgii, Francji i Holandii na tymczasowe przyjęcie pasażerów. "St. Louis" zacumował w porcie w Antwerpii, skąd uchodźcy rozjechali się po Europie.

Z 937 pasażerów: 29 zostało na Kubie, 288 - które znalazły schronienie w Wielkiej Brytanii - przeżyło wojnę (poza jedną, która zginęła w bitwie Anglię w 1940 roku), 87 wyemigrowało z Europy (zanim Niemcy opanowali Europę Zachodnią), 278 przeżyło Holocaust. Pozostali zginęli.

[źródło opisu]